niedziela, 7 grudnia 2014

historia pewnej znajomosci...

Napisał do ciebie, jest starszy i nawet całkiem przystojny. Piszecie ze sobą na fejsbuku i świetnie się rozumiecie. Chodzicie w prawdzie do tej samej szkoły, ale tam wasza erudycja sięga tylko, albo aż kurtuazyjnego cześć. Wiesz, ze twoje koleżanki uważają go za ciacho, ale nic nie mówisz, bo o czym o fejsie, przecież to takie prozaiczne. I z tą prozaicznością idziesz kolejnego dnia do szkoły, żeby mijać go na korytarzu i czekać do wieczornych godzin, kiedy to na nowo masz poczucie, że wreszcie cię ktoś rozumie. Mogłabyś pisać godzinami i twoje życie zaczyna wkrótce przypominać odliczanie do wieczorów. W końcu masz dość. Czemu się zresztą dziwić ileż można pisać na fejsie i nie wiedzieć o co chodzi? W końcu stało się wielkie wyznanie miłości i kolejna love story, która jednak nie jest taka standardowa. I nie chodzi tu wcale o jakieś kłótnie, niezgodność charakteru czy kumpli, którzy dominują i są ważniejsi. Nie chodzi o jakieś zgrzyty, tylko o sępy przyjaciółki, jeśli można to tak nazwać. Bo przecież kibicują twojemu związkowi, tylko patrzą , żeby wbić Ci szpilkę. Bo przecież gratuluję ci, życzą, szczęścia, tylko uważają, że to specjalnie odbicie faceta. Bo przecież im się należy, a skoro im się to podoba to ty nie masz prawa pisać z tym chłopakiem, i budować szczęścia, nawet jeśli to był jego pomysł i jego inicjatywa. Budowanie szczęścia na cudzym nieszczęściu. Tak, bo przecież zakochanie, to jest taki wielki związek emocjonalny i w ogóle normalnie nie ma opcji, bo to ogromne zło.Zdrada, godna co najmniej śmierci towarzyskiej. Zwłaszcza, jeżeli nic między tą dwójką i tak by nie było. Pytanie tylko, czy to przyjaźń. Moim zdaniem przyjaźń nie polega na stałym trzymaniu się za raczki i głaskaniu i mówienie o wszystkich sprawach, ale na racjonalnym oparciu. Papużki nierozłączki to nie przyjaźń, bo jak osobiście udusiłabym się w takich relacjach przyjaciel to osoba, która powinna być blisko w ważnych momentach w życiu, ale też gdy wszystko się sypie. Przyjaciel powinien umieć nieść wsparcie, ale też opieprzyć, a nie tylko, żyć życiem drugiej osoby, czy być jakby obok. Pytanie tylko, jaka powinna być postawa przyjaciela? Powinien on wiedząc, że nie ma szans na związek cieszyć się szczęściem bliskiej sobie osoby, czy może obgadywać ją i szukać dziury w całym. Przyjaciele są wśród nas, obok żyją tyle tylko, ze nie zawsze właściwe osoby są przez nas uszanowane za ważne. Można się naprawdę przejechać. Niby błahe damsko-męskie sprawy. Tylko, czy ''przyjaciel'' ma prawo wzbudzać poczcie winy i brać na uczucia? Czy ma prawo niszczyć szczęście tylko, dlatego, że niewłaściwie ulokowała swoje uczucia i nie ma spraw na odwzajemnienie? Z drugiej strony warto zainteresować się również, tym czy w ogóle powinno się przejmować opinią osoby, którą wprawdzie uważa się za przyjaciela, ale jest skrajnym egoistą? Czy można sugerować się troską? Czy warto ciągać taką znajomość. Na ludziach naprawdę można się przejechać, a chyba nie warto tracić czas na taką ''przyjaźń'', która zamiast rozwijać i dawać wsparcie rani i sieje wątpliwości. I chyba nigdy nie zrozumiem co kieruje osobami, które potrafią kłócić się o mężczyzn/kobiety i przekreślać długie wydawałoby się trwałe rewelacje. Ślepota, głupota, czy może klapki na oczach....
I najgorsze w tym wszystkim jest to, ze przez pseuda przyjaźń, która znowu aż tak niespotykana nie jest mogą nie mieć szans naprawdę fajne związki, a zamiast szczęścia, jest niesmak, konflikt i napięta atmosfera.

2 komentarze:

  1. Masz sto procent racji, tak powinien zachowywać się przyjaciel, ale większość ludzi do tej postawy nie dorosła. Szczególnie w Twoim wieku. Jesteś dużo dojrzalsza od swoich rówieśniczek, dla nich zazdrość i wojna o "Ciacha" to chleb powszedni, racja bytu. Musisz jakoś przetrwać to piekiełko, jednocześnie wypatrując prawdziwie życzliwej duszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to stwierdził mój kolega nie ma miłości, jest tylko przyzwyczajenie i zauroczenie,

      Usuń

:*